Nowy wygląd Google

A rzuciło mi się wczoraj w oczy coś takiego, jak mała (choć jak na Google to duża :P) zmiana wyglądu [angielskiej wersji] wyszukiwarki:

Google - nowy wygląd

Moim zdaniem na plus.

Tak, wiem, dawno nic sensownego nie pisałem… Jakoś nie mogę się ostatnio zebrać do kupy na tyle ;P

CSS Naked Day! Dzien bez CSS ;)

Gdzie podział się mój „dizajn”?

5 kwietnia przypada coroczny „dzień bez CSS” – niepowtarzalna okazja do pochwalenia się jak paskudny będzie ten blog bez plików CSS :P.

Poniżej oryginalny tekst ze strony promującej CSS Naked Day :)

Where did my Design go?

The idea behind this event is to promote Web Standards. Plain and simple. This includes proper use of (x)html, semantic markup, a good hierarchy structure, and of course, a good ‚ol play on words. It’s time to show off your <body>

Nikt nie spodziewał się Podstaw Programowania!

Podczas, kiedy większość czytelników będzie miała jutro wolne, ja będę dwukrotnie walczył na kolokwiach z przedmiotu Podstawy Programowania – praktycznie (laboratoria) i teoretycznie (wykład).
Tak się tylko pożalić chciałem ;P Należy przerwać milczenie!

Co mnie boli, czego chcę! ;P

Czyli stek "ciekawostek" ;)

Że blox chce płacić swoim bloggerom, a ja skoro sam sobie trzymam bloga i serwer to od nikogo złamanego grosza nie dostanę :P
Że nie stać mnie i długo mnie stać nie będzie na  komputer moich marzeń ;P (a jaki śliczny!). W kwestii używania na nim Visty się nie wypowiem, chociaż przy 1 TB dysku to nabiera większego sensu niż dziś.
Że są takie wyczepiste gumki i fotele, a ja znów nie mogę ich mieć! ;) Śliczne i genialne w swojej prostocie.
Firefox girl Że mój FireFox nie wygląda właśnie tak i, że jak podają wiarygodne źródła w wynikach swoich badań – pani znajdująca się obok tego akapitu skutecznie rozprasza uwagę statystycznie połowy gości na tej stronie i nie pozwala im skupić się na właściwym znaczeniu tych słów.

Swoją drogą pisząc powyższy akapit (po raz kolejny) odkryłem i (po raz pierwszy) udokumentowałem (wideo) bug MS Expression Web – gdzie to się zgłasza? ;)

W moim odczuciu nie jestem programistą, jestem koderem. Po prostu nie jestem dobry w programowaniu rozwiązań, wolę realizację projektu, który przemyślał ktoś, kto wie, co robi, bo sam chyba do takich nieczęsto należę ;)

Wszystkim koderom dedykuję utwór "Code Monkey", zwłaszcza teledysk w wykonaniu anonimowej niewiasty o uroczym uśmiechu (;P):

Gadżety, gadżety… Ileż z nich chciałbym mieć :) Czasem odwala mi na punkcie różnych ciekawych nowinek technicznych – jak np.  elektroniczny papier (gazeta).

Na blogowanie nigdy nie jest za późno! Nawet, jeśli masz 107 lat.
Powoli, sporadycznie, próbuję się oswajać ze  statusem "dostępny" (dotyczy tylko gg), wmawiając sobie, że to nie oznacza końca świata.

Ostatnio przesiadłem się z firefoxowych Live Bookmarks + różnych dodatkowych czytników (miałem bardzo niespójne listy subskrybowanych RSSów) na jedno Google Reader. To tak jakby zamiast stać na deszczu informacji – raz na jakiś czas wylać sobie ich wiadro na głowę ;) Btw. można tam utworzyć swoją grupę polecanych (współdzielonych) artykułów. To z nich zamieściłbym mini-podgląd… gdybym znalazł kod PHP, który ładnie parsuje tamtejszy feed (w ostateczności mogę z tym XMLem powalczyć, ale w  tym wypadku jeśli drzwi są otwarte, to nie chcę ich wyważać :P).

Równolegle powstawała notka o wracaniu do "szuflady" (starych wpisów, notatek i innych niekoniecznie publikowanych przemyśleń), ale mimo, że jeszcze do końca nie została uformowana, to z każdym kolejnym czytaniem odsyłam coraz większe jej części z powrotem do  szuflady…

Wciąż modernizacja! :) / Pimp my PC

Się wziąłem. Dziś w PHP ;) [no dobra, jest technicznie, u win]

Dość trucia mi czterech liter, bo „ja chcę opa w pokoju X, a on chyba jest pusty, a nawet jeśli nie jest to Y, ktokolwiek jest Y-em, na pewno już dawno nie wchodził na czat, bo JA go nie widziałem” ! Na stronie PolChatu znajduje się od dziś automatycznie aktualizująca się lista wszystkich full-opów pokoi głównych. O każdym ponadto wiemy, kiedy ostatnio się logował i jest to rozróżnialne po kolorze nicka (im jaśniejszy, tym dawniej – ten ktoś już nam „zanika” ;)). Ponieważ sprawdzanie czasu ostatniej aktywności wiąże się z OGROMNĄ liczbą zapytań do bazy danych – strona regeneruje się nie częściej niż 24 godziny. Pechowiec, który po 24h od ostatniego jej wygenerowania otworzy ten adres będzie musiał poczekać dłużej, na pełne wykonanie skryptu (około 30 sekund?).

Wziąłem się też troszeczkę za bloga. Po prawej macie komentarze głosowe serwowane przez WebAudio (design by WebAudio, Maldonka & ikari), niestety jedne na cały blog. Ale i tak nie cieszą się zbytnią popularnością. Chociaż podpadły mi już na starcie (nadal wyświetlają dawno usunięty komentarz!), liczę, że się przyjmą ;) Miło byłoby Was wszystkich usłyszeć.

Także zwykłe komentarze miały lifting. Pojawiła się obsługa avatarów dryfująca między MyBlogLogGravatarem (ukradłem i przerobiłem skrypt z MBL dla WordPressa). Żeby zaś nie dostać nerwicy przy wypełnianiu pól ‚e-mail’ i ‚strona www’ setki razy – wprowadziłem wreszcie ciastko, które te dane zapamiętuje. W akcie uaski pojawiło się wraz z checkboxem (miało nie pytać o zdanie ;P W końcu i tak paranoicy blokują wszystko jak leci).
Żeby nie było wątpliwości, wyraźnie dopisałem, że można podać swój e-mail. On i tak jest w locie przefikiwany na niedziałający, żeby nie trzeba było bać się spambotów. Ponadto przypominam, że życie botom zatruwam linkując po prawej stronie do  ;)
Same wyświetlane maile zaś usunąłem bo po prostu nie mogłem na nie patrzeć ;P Jeśli ktoś faktycznie je podał, to są dostępne po kliknięciu na jego nick nad komentem. Natomiast w linkach gravatarowych jest tylko hash MD5, więc jawna postać maila nigdzie się nie pojawia.

Gdybyście chcieli hurtowej, zautomatyzowanej aktualizacji wszystkich komentarzy z danego nicka (tj. ich maili i/lub adresów www) to poproście w… komentach. Wtedy wszystkie wstecz dostaną prawidłowe dane – i co za tym idzie – avatary.

Hello, I’m a PC…

Widzieliście już nową kampanię reklamową Apple, w której ponad 20 zabawnych spotów porównuje „PeCety” i „jabłuszka”? Oto jeden z nich:


(Tym razem youtube, zauważyłem, że Google Video buforuje pliki z całej strony jeszcze zanim poprosimy o ich obejrzenie, co jest ble. Na ironię – obie strony należą do Google!).
I’m a PC (…) I’m upgrading to Vista today (…) Like a lot PCs I have to update my graphics card… – znowu pokusiło mnie na instalację Visty. Niemniej jednak wcale nie jestem jeszcze przekonany do tego systemu na tyle, żeby się na niego przesiadać. „WinSxS” nadal zajmuje ponad 3 GB. System nadal zajmuje 7 GB na dysku. Poza tym po instalacji jeszcze chodzi w tle Desktop Search, co trochę początkowo spowalnia system, czasem nie jest tak szybki jak powinien, a nawet z kartą DX 9.0 mój komputer może liczyć na ocenę „2″ ;) (w skali 1-6 bodajże). Jak mam zmieścić się z takim systemem na dysku, jeśli w 2003 zapycham partycję 30-gigową? (Na Vistę mam obecnie max 16GB). Może sprawy wyglądałyby inaczej na wyśnionym nowym sprzęcie.

Speaking of peripherals… - skoro już o nowym sprzęcie mowa – Już za chwilę rusza głosowanie na  podrasuj.idg.pl ! Bardzo ślicznie proszę, zarejestrujcie się, a po 15 lutego oddajcie na mnie głos za 5 pkt :) Bez obaw, możecie głosować na dowolnie dużo komputerów. Tym razem faktycznie zależy mi na każdym głosie, chcę wierzyć, że mogę dzięki Wam mieć jakieś realne szanse! :) Z góry dziękuję!

Ach! Szukając jednego z tagów przypomniałem sobie, co jeszcze miałem koniecznie w tej notce pokazać! Pamiętacie Kjuićka? To go absolutnie miażdży!! Znalezione tędy. To też mi się bardzo podoba ;)

The Two and the ValentineNa koniec – macie. Niech chociaż Wam to święto lekkim będzie …

PS. Można się spodziewać na tym blogu notki z niemojego konta, będącej swojego rodzaju apelem ekologicznym. Jakby co, to za moją wiedzą i zgodą.

Some hot stuff. W tym o błędach w Orange ;)

Zagotowało się na tym blogu

Niewiarygodne, kolejna notka w tak krótkim czasie, przechodzę sam siebie. A może to wszystko wina narzędzia Microsoft Expression Web, które – jak sama nazwa wskazuje – pomaga mi w ekspresji moich myśli ;)
A może to nadmiar myśli spowodowany tym i owym. Lub nadmiar czasu na ich pozamykanie w ciasne ramy słów.

Prywatność

Dawno miałem o tym napisać. Prywatność, temat-rzeka, ostatnio zyskujący na sile nawet w świecie informatyki i Internetu. Jako lekturę obowiązkową chciałbym Wam przedstawić artykuł z New York Times, publikowany kiedyś (2006-11-23) na Onecie: „Czasem dwie osoby to za dużo…„. Zaprawdę powiadam Wam – święte słowa, moi bracia i siostry.

Też nie znoszę tłumów w sklepach, nie lubię się przeciskać między ludźmi tępo wpatrującymi się w półkę (tarasując wózkiem przejście), choćbym sam tak samo się zachowywał – wolę obejść szerokim łukiem, pójść gdzie indziej i ewentualnie wrócić później, jak nikogo w tym miejscu nie będzie.

Ale szczególną twierdzę stanowi ta moja przestrzeń, która jest mniej mobilna – mój pokój. Nie znoszę, kiedy ktoś z rodziny mi tu wchodzi, tym bardziej, że nigdy nie jest to zapowiedziane (ani przyjemne – i nie wróży nic dobrego). Nienawidzę zaglądania do moich szafek, oglądania moich rzeczy, jednej wielkiej inspekcji. W tym moja mama szczególnie się lubuje. Zawsze do granic bulwersowały mnie historie o tym, jak ktoś komuś zajrzał do pamiętnika, znalazł coś ukrytego w pokoju albo czytał SMSy w komórce*. Przecież to jest nie do pomyślenia :|. Pogwałcenie wszelkich zasad prywatności, a może i wręcz poszanowania czyjejś osoby/przestrzeni/prywatności/woli/czegokolwiek. Każdy sam decyduje ile z siebie i swojego życia chce odkryć innym i wszelkie próby wpieprzania się jakichkolwiek innych na siłę powinny być karalne _-_

* pewnie liczba takich pozwów wzrosła od czasu, kiedy Wyborcza (!) opublikowała artykuł (link do niego już nie dziala, ale pisał o tym VaGla) o tym, jak łatwo podrobić treść SMSa i wykorzystać w sprawie rozwodowej. Sprawdziłem – zmiana treści czyjegoś SMSa na dowolną własną zajęła mi 20 minut od przeczytania artykułu, a jedyne co podobno operator może zweryfikować to nadawca i godzina wiadomości – te się będą zgadzać. Na tej podstawie SMS zostaje uznany za autentyczny.

Orange i Bash. Co je łączy? Błędy! ;P

Błędy, błędy, błędy… Pracując z komputerami, słyszymy o nich na każdym kroku. Jedni wyolbrzymiają (często jedynie ku własnemu przerażeniu) znaczenie tego słowa, zakładając, że zawsze oznacza wszystko, co najgorsze, czyli kradzież wszystkich osobistych danych (! patrz akapit wyżej ;P), pieniędzy i awarię oprogramowania i sprzętu, inni używają go raczej do określania bardziej „niewinnych” mankamentów działania czegokolwiek ;)

Te, które tu przedstawię różnią się od siebie swoją naturą.

Pierwszy z nich miał miejsce podczas niedawnej awarii serwisu Bash.org.pl. Wpisując adres z prefiksem www przez krótki czas można było przeglądać nie treść serwisu, a strukturę katalogów, która go napędza. Skutki w najgorszym wypadku mogą być o tyle poważne, że w kodzie serwisu bez problemu można było znaleźć rzeczy takie jak:
$db = db::singleton('mysql:host=localhost;dbname=bash1', 'bash', 'JiFt(tu część hasła wyciąłem ;P)jilD');
Na szczęście serwer bazy danych nie pozwala na połączenia z zewnętrznych hostów – inaczej być może basha by już nie było ;) (Drodzy Państwo, macie backup?)

Drugie to absolutny hit. Sieć orange. Ośmieliłem się zrobić reportaż audio:

Programowanie i informatyka, znowu.

Znowu to ja nie wiem, co miałem tu napisać ;) (W ramach szablonu notki wstawiłem nagłówek, treść miała dojść później).
Wziąłbym się (naprawdę!) za filtrowanie postów na blogu wg tagów, ale chciałbym to zrobić jakoś zarazem dynamicznie (żeby nie odświeżało bez sensu wszystkiego, zwłaszcza paneli bocznych, tylko po kliknięciu checkboxa na liście tagów sobie ładnie przeładowało odpowiednie notki. Albo najlepiej żeby na dzień dobry też ładowało je pojedynczo, nie opóźniając zdarzeń onLoad), ale nie wiem, jak pogodzić to z wszystkim tym, co JS nie obsługuje – w dzisiejszych czasach są to głównie crawlery wyszukiwarek oraz paranoidalne (jeśli chodzi o konfigurację bezpieczeństwa) przeglądarki. Chciałbym, by Google i jemu podobne po wejściu na stronę główną widziało treści postów, a użytkownik… nie. Jemu załadują się po chwili, może nawet jeden po drugim, rekurencyjnie ;). I podmienią, jeśli zmieni filtr.
W sumie filtrowanie wg tagów wydaje się być o tyle zbędne, że praktycznie nikt nigdy nie skorzystał z prawie-tej-samej opcji serwowanej poprzez tag cloud i technorati po lewej, no ale… ;) Wizja to wizja.

A teraz super ciekawostka statystyczna ;) Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad ogromem kodu programistycznego, który składa się na Twój system operacyjny lub… znajduje się na pokładzie samolotu?
0.5 mln linii kodu – prom kosmiczny
1.5 mln linii kodu – myśliwiec F16 (!)
2.0 mln linii kodu – Boeing 777 (:o)
5.6 mln linii kodu – myśliwiec F35
9.0 mln linii kodu – jądro Linuxa
11.0 mln linii kodu – okręt podwodny Virginia
50.0 mln linii kodu – Windows Vista
86.0 mln linii kodu – Mac OS X
213.0 mln linii kodu – Debian Linux
Nie wiem, czy w całym dotychczasowym życiu oprogramowałbym „chociażby” prom kosmiczny ;) Źródło statystyk – Microsoft ;)

I jeszcze genialny fragment dialogu z  wywiadu z Billem Gatesem:
Jon Stewart: Jakis 13-latek siedzi, pisze wirusa… (…) Czy zatrudniacie ludzi, ktorzy maja przechytrzyc piszacych wirusy?
Bill Gates
: tak, 14-latków

LonghornJa tymczasem w ciągu dwóch tygodni (jeszcze w te ferie) dostanę paczuszkę Windows Server Codename Longhorn (docelowo: Windows Server 2007 lub 2008) ^^ Ciekawe tylko gdzie i na czym to posadzę… ;) Wymagania ponoć większe niż w Viście ;)

Simple and clean

Simple and clean” to nie tylko tytuł utworu, który jest obecnie „Utworem na dziś” (TODO: historia poprzednich – to wszystko jest w bazie). Swoją drogą utwór ten zasługuje by poświęcić mu kilka słów więcej.

Są na pewno wśród Was osoby, które chociaż kilka razy słuchając utworu japońskiego wykonawcy starały się znaleźć do niego tekst i ze szczerym szokiem odkrywały, że tekst jest po… angielsku – Japończycy mają niebywały wprost talent do kaleczenia tego języka do tego stopnia, że nie da się go czasem rozpoznać. Natomiast Utada Hikaru doskonale angielski zna (z tym też mają problemy), sama swoje teksty na ten język tłumaczy i… wspaniale śpiewa. Już nie tylko pod względem „naprawdę po angielsku”, ale uważam, że ma świetny głos. Utwór na dziś to wersja live, w dodatku akustyczna i wideo, piosenki „Simple and Clean”, której wersję mp3 („z prądem” :P) również mogę zamieścić, jeśli byłby ktoś zainteresowany. Jak dobrze poszukam to może znajdę nawet wersję japońską :)

My simple and clean desktop (click to enlarge)Simple and clean” to także po „Prosto i czysto„, czyli… mój obecny pulpit (widoczny tu po prawej w klikalnej miniaturce) – włączając w to:

  • Tapetę
  • Motyw okna rozmowy Konnekta (kIEView)
  • Motyw samego Windowsa (klasyczny)

PS. Widoczna w oknie Konnekta rozmowa jest wręcz wzorcowa i spełnia wymogi „jak rozmawiać z ikarim„. Zachęcam do brania przykładu! :P

We’re all emo…

Emo insideOt, taka niesformułowana do końca wewnętrzna refleksja. Wszystkich coś wewnątrz gryzie, wszyscy coś [intensywnie?] przeżywają, a jednak chowamy to przed światem. Może w ramach wspomnianej wcześniej ochrony przestrzeni osobistej… No wlaśnie, a ja znow mam ochotę się zaszyć jak najdalej przed światem _-_. Chociaż podejrzanie intensywne kontakty z rodziną nie do końca to ułatwiają xD (a może wręcz przeciwnie?)

A propos emocji – oglądaliście „Człowieka z księżyca”? Czy to nagranie (+ komentarze) się z tym nie kojarzy…?

…and still DOOMed!

Znów na parę chwil wzięło mnię na Dooma. I porobiłem trochę screenów. Grając w trybie Multiplayer pojawiasz się w taki sam sposób jak demony – otwiera się portal, pojawiają się wyładowania (ach te efekty dźwiękowe! MRAU!), a pod stopami masz… świecący jeszcze przez chwilę pentagram:
Doom 3 - pentagram on the floor

Książki i inna twórczość literacka

Wróciłem na „Drogę do science-fiction” ;) Jednak czytając cokolwiek zawsze mam ochotę spisać wreszcie wszystko to, co obrasta w detale w mojej popapranej głowie (i dzielnie walczy z Alzheimerem, ktory za tym biega i detale wymazuje ;P). Ach, jestem niespełnionym pisarzem ;P Od dziecka kusiło mnie „pisanie książek” (jakkolwiek nieudolne próby by to nie były), całe zeszyty na to zakładałem ;P (i jak zwykle nigdy niczego nie kończyłem XD).

Swoją drogą, ma ktoś może dostęp do genialnego opowiadania, którego autorem jest James Blish – „Ciemność nie nadejdzie„? („There shall be no darkness„) Mile widziana wersja elektroniczna :)