Lepsze wrogiem dobrego

Publikacja wpisu o problemach po aktualizacji Ubuntu do 11.04 uświadomiła mi, że aktualizacja WordPressa też nie była najlepszym pomysłem…

A co z blogiem?

Co ze mną to już wiemy ;-) A co z blogiem?

Wspominałem już o kosmetycznych zmianach – czcionkę zmieniłem na taką, jaka jest w panelu edycyjnym WordPressa. Ładna. Pasuje mi. Obrazki nowe WordPressowe obsłużyłem (trochę kradnąc mu z CSSa).

Poprawiłem (po długich miesiącach nieświadomości) problem z wyświetlaniem zboczków. Od dziś blog będzie je pomijał tylko i wyłącznie przy wyświetlaniu strony głównej. Dotąd pomijał je zbyt często i nawet przeglądając archiwa czy wręcz kategorię „Zboczki” – nie można było ich poczytać (32 niewidzialne posty!). Przepraszam!
i włączyłem z powrotem wtyczkę „digg-style pagination” – nie mam pojęcia, czemu mogła być wyłączona. Ładna jest i działa.

I naprawdę bardzo bardzo chcę napisać te kilka postów, ale jakoś nie mogę się zmusić ;(

Update 31.07.2008 16:45:
Wordpress 2.6 i LightBox 2:
Ponieważ obrazki WordPressowe aż się prosiły o jakiś LightBox, ściągnąłem i zainstalowałem odpowiedni plugin.  Niemniej jednak zawierał on pewne niedociągnięcia powodujące u mnie wywalenie przez JS błędu:

Błąd: anchor.childNodes[0].getAttribute is not a function
Plik źródłowy: http://blog.ikari.pl/wp-content/plugins/lightbox-2/lightbox.js?ver=2.2
Wiersz: 361

Udało mi się jednak dopisać obejście, które przy okazji okazało się poprawką – plugin sprawnie pobiera opis obrazka. Zamień:

// check for title-less links, and grab image title if needed
stimuli_image_title = "";
stimuli_image_title = anchor.getAttribute('title');
if (!(stimuli_image_title)) {
    stimuli_image_title = anchor.childNodes[0].getAttribute('title');
}
if (!(stimuli_image_title)) {
    stimuli_image_title = anchor.childNodes[0].getAttribute('alt');
}

na:

// check for title-less links, and grab image title if needed
stimuli_image_title = "";
stimuli_image_title = anchor.getAttribute('title');
if1 {
    if (!(stimuli_image_title)) {
        stimuli_image_title = anchor.childNodes[0].getAttribute('alt');
    }
    if (!(stimuli_image_title)) {
        stimuli_image_title = anchor.childNodes[0].getAttribute('title');
    }
}

Czyli unikamy wywoływania funkcji dla nieistniejącego obiektu lub istniejącego, a nieposiadającego tejże funkcji. I super, wszystko działa. Zupełnie przy okazji zamieniłem „ważniejszy” atrybut z opisem obrazka na ‚alt’, bo to właśnie w nim WordPress umieszcza właściwy podpis, który chcemy mieć pod zdjęciem.

Przy okazji poprawiłem parę niuansów, jak koszmarnie rozpaprane stare dwujęzyczne notki (jeśli np. wyciągnęło je na główną z archiwum).

Zboczki nadal nie mają ilości komentarzy obok daty powstania wpisu – bo od kilku wersji zniknął odpowiedni tag we wtyczce :( może stwierdzili, że działało to zbyt mało wydajnie.

Także sam blog nie jest od jakiegoś czasu cache’owany – bo to przeciez cache powodował, że niektórzy widzieli informację, że są z innego kraju – jeśli w ciągu pół godziny przed nimi wyświetlił stronę obcokrajowiec. Czy jakoś tak, jak tam sobie skeszowało. Będzie bardziej męczyć serwer, ale spowolnienia w ładowaniu nie zauważam żadnego – to chyba samo przesłanie kodu HTML jest wąskim gardłem.

Troszkę odświeżyłem i odchudziłem także BlogRoll, geek code i kilka linków. Takie tam.

I panel MyBlogLog wyświetla informacje o użytkownikach – po wewnętrznej stronie, tj. lewej lub prawej, w zależności od tego, w którym sidebarze go wyświetlam ;) Natomiast w pojedynczych wpisach „zwinąłem” kalendarz archiwum – bo po co ma tyle miejsca zajmować…


  1. anchor.childNodes[0]) && (anchor.childNodes[0].getAttribute []

Kwestie organizacyjne ;-)

Oczywiście to, że blog jest porzucony nie było wcale takie serio — zdaję sobie po prostu sprawę z tego, że może to tak wyglądać dla ludzi przyzwyczajonych, że blog to dziennik i tydzień bez kilku postów to tragedia, a miesiąc — pewny znak, że strona już nikogo nie obchodzi.

Mam nadzieję, że wcale tak nie myślicie ;-) Zresztą bardzo miło mi widzieć tu wciąż nowe komentarze, także do tych starszych wpisów (właściwie, to takie potrafią cieszyć nawet szczególnie :) Dzięki!), jak i znajome twarze (no ok, avatary/nicki ;-)) w bloczku z ostatnimi gośćmi.

Gdzieś po drodze cichaczem zaktualizowałem WordPressa do wersji 2.5 – wbrew pogłoskom krążącym w Internecie, sprawa ograniczyła się do 2 kliknięć i nie było żadnych problemów, nawet z moimi wtyczkami (poza tą jedną, dosłownie moją – od utworu na dziś. Bo ona ciasteczko zostawiała z informacją, jaki utwór widzieliśmy ostatnio, żeby oznaczać jakoś te nowe, a teraz już ciasteczka zostawić nie może, bo serwer już coś wysłał…). Przynajmniej w wypadku używania SVN. Gorąco polecam. Wtedy cała aktualizacja bloga ogranicza się do:

  1. wpisania svn sw http://svn.automattic.com/wordpress/tags/2.5/
  2. kliknięcia guziczka od aktualizacji bazy danych :)

Oczywiście wszystkie duperele (prosta strona domowa) i inne (tajemnica handlowa :P) sukcesywnie odkładane na „jak uczelnia da mi święty spokój” – co, równie oczywiście, jakoś nie chce nadejść.

WP 2.3 … hooray? :|

Cos mi sie jescze pitoli, niektóre strony nie wyswietlaja ani bajta tekstu, a panel admina stracił całe stylowanie. Ale teraz jestem zbyt rozdrażniony i nerwowy by tego się tykać.
A myślałem, że już działa…

By nie stać w miejscu

Wind of change znowu zawiał. Wprawdzie pamiętałem, że użyłem już tego anglojęzycznego zwrotu jako tytułu notki, nie pamiętałem jednak, że tak niedawno (listopad 2006). Nie pamiętałem też, że spadł wtedy śnieg (przecież byłem taki zdziwiony kiedy z dnia na dzień pojawił się w styczniu…)

Maniacy i bywalcy pewnie zauważą…

kilka różnic w wyglądzie bloga.

Taa, znowu.

  • Nie ma już „tagegorii™” – umarły śmiercią naturalną. Bo nie będzie już chyba rozwiązania będącego jednocześnie tagami i kategoriami – będą jedne i drugie. Kategorie ogólne, przystępne, by każdy mógł się w nich jakoś łatwiej orientować. Jakie? Nie mam pojęcia. Nigdy nie byłem dobry w projektowaniu, dlatego liczę na cenne sugestie i wskazówki, zwłaszcza od tych potrafiących bardziej ogólnie i na przekroju czasu spojrzeć na tego bloga.
  • Szukanie nie jest guglowe, szukanie jest lokalne. Guglowych nie ma też bannerów z prawej, bo i tak w niczym mi nie pomogą.
  • Śmierć tabelkom-dobrym-na-wszystko. Ze skrajności w skrajność popadając, wszystko na divach zrobiłem. Miała miejsce całkowita rekonstrukcja szablonu (przy zachowaniu jego wyglądu) i większości jego CSSa.
  • MyBlogLog — bardzo mnie kusiło, żeby dać większe avatary i usunąć napisy — wtedy wyraźniej i więcej widać gości. Niestety rozwiązanie okazało się do niczego w obliczu niedziałającego (od 1997r. nie z imiesłowami przymiotnikowymi (dobrze mówię?) piszemy zawsze razem) środkowego przycisku myszki (tj. „otwórz w nowej karcie”) znalazło się na spalonej pozycji. A zaglądaliście kiedyś, jak koszmarny kod generuje ten skrypt? Zarówno MyBlogLog i SPA powinny dać użytkownikom wolną rękę w dziedzinie stylowania kontrolek własnym CSSem. Ponieważ „włącznik” nie pozwolił się oczernić (czyt. wizualnie dopasować do reszty strony), ze SPA się pożegnaliśmy (może tymczasowo…)
  • Obrazek „Kierunek zwiedzania” był prawie tak stary, jak ten blog. Chyba tylko idio ktoś początkujący w korzystaniu z internetu, czytaniu i pisaniu nie jest się w stanie zorientować, w jakiej kolejności wyświetlane są wpisy (albo, że są w ogóle w jakiejś). Kierunku zwiedzania tłumaczyć nie bedę.
  • Filtrowanie tagów jest zbędne, kiedy można je klikać i przeglądać bez tego (już nie prowadzą do technorati – chyba, że klikniemy te małe ikonki tego serwisu znajdujące się obok każdego z nich)
  • Pojawił się tajemniczy panel z opcją logowania… Wszyscy wiemy, co to oznacza: Więcej »